Tato, a na urodziny chciałbym… mercedesa

Marzenia nie mają granic
Marzenia naszych dzieci często nas zaskakują. Gdy dzieci mają kilka lat, to akceptujemy te marzenia bezkrytycznie. Jednak gdy zaczynają mieć lat “naście”, zaczynamy się niepokoić. No bo jak tu przejść spokojnie nad marzeniem: “Chcę być kasjerem w Biedronce”. Niby mamy duży szacunek dla wszystkich kasjerów na Świecie, ale pojawia się niepokój – czy to szczyt marzeń naszych pociech? A co dopiero gdy pojawiają się marzenia z bardzo wysokiej półki?

Tymczan, jest mistrzem logiki. Mimo, swoich 11 lat, wyciąga wnioski równie sprawnie, jak Sokrates. Myślę, że dzień, w którym w umyśle Tymczana powstanie pierwsze, spontaniczne i kreatywne skojarzenie, będzie dniem tragicznej i niepowetowanej straty dla nauk ścisłych.

Urodziny Ewczana

Niedawno, podczas urodzin Ewczana, na torcie było osiem świeczek pojedynczych oraz jedna w kształcie ósemki. Ewczanowi, bardzo zależało na świeczkach pojedynczych, bo każda paliła się innym kolorem, a świeczkę w kształcie ósemki zrobił Tata z dwóch tealightów, więc koniecznie też musiała być na torcie. Jako uzasadnienie, takiej rozrzutności, Ewczan, podała: “Bo tak jest fajniej!”. Tymczasem, Tymczan widząc tort, dowiódł że nauki ścisłe mogą spać spokojnie, bo zapytał: “Czy Ewczan na pewno ma dzisiaj 88 urodziny?”.

Marzenia bez ograniczeń

Razem z Licówką, staramy się nie ograniczać rozwoju naszych dzieci. Jak rodzice Richarda Bransona powtarzamy im: “Przestań mówić, że coś zrobisz, po prostu to zrób”. Jak etatowi coachowie, z dobrej korpo, powtarzamy, że nie ma za dużych marzeń, i że mogą osiągnąć, co tylko zechcą, jeśli tylko zaczną to robić.

Tymczan i jego logika

Pewnego letniego wieczoru, Tymczan nieśmiało pojawił się w moim polu widzenia. Czyli specyficznie przemknął przez przedpokój. Zawsze tak robi, jak ma jakąś ważną sprawę. Nieśmiałe pojawianie się w polu widzenia, przypomina scenę z Matrixa, tą w której Neo widzi, dwa razy tego samego kota.

Nauczony doświadczeniem, postanowiłem “zwabić” Tymczana bliżej. Przy drugim przemknięciu przez korytarz, poprosiłem go, aby podszedł i zobaczył jakiś filmik na moim komputerze.

Teraz pozostało już tylko czekać. Tymczan poudawał chwilę, że bardzo interesuje go coś tam, gdzieś tam i szybko przeszedł do sedna teamtu pytając:

– Tato, a wiesz co bym chciał dostać na moje urodziny za pół roku? (po chwili pauzy z mojej strony, sam sobie odpowiedział) Telefon gamingowy.

Kto nie wie, co to znaczy gamingowy, niech się dowie: gamingowy równa się “auć drogi”, a w tym konkretnym przypadku, “auć drogi” znaczy: coś za mniej-więcej cztery tysiące auciów…

Dla jasności: marzenie Tymczana, nie było efektem jego “rozpuszczenia”. Nasze dzieciaki, na większość rzeczy muszą zapracować, (przeczytać o tym możecie w tym miejscu) i z zasady znają wartość ciężkiej pracy za 1zł. Jego marzenie wynikło z żelaznej logiki: skoro marzenia nie mają granic – chcę mieć telefon gamingowy. Przecież “nie ma ograniczeń w marzeniach”, tak mówią rodzice – czysta logika.

Mobilizacja

Słysząc Tymczanowe marzenie, oficer dyżurny Rodzicielskiej Kwatery Głównej, w mojej głowie, ogłosił DEFCON czwartego stopnia i zaczął uruchamiać, korki podstawowej procedury obronnej:

Krok 1. Nie pokazywać niepewności. Działanie: Odpowiedzieć spokojnym głosem “Fajny pomysł!”

Krok 2. Zyskać na czasie. Działanie: zapytać “Na pewno to przemyślałeś?” lub w przypadkach naprawdę ciężkich “A jakie masz trzy inne pomysły na prezent?”

Krok 3. W uzyskanym czasie podjąć najlepszą decyzję, lub zacząć udawać katatoniczną śpiączkę.

Dzięki temu, uzyskałem bezcenną chwilę, aby przygotować odpowiedź, ratującą lata pracy wychowawczej:

– Zostań gamingowym YouTuberem!

Po chwili milczenia Tymczana padło:

– Ok. W sumie logiczne

Bo nie ma za dużych marzeń

Nie ma za dużych marzeń. Dlaczego mamy określać wartość marzeń naszych dzieci? Wyobraźmy sobie ich prawdopodobną  przyszłość. Być może nie poproszą, o zasłużoną podwyżkę w pracy “bo nie są tyle warci”. Nie zdobędą wymarzonej dziewczyny lub chłopaka, bo przecież na nich nie zasługują. Dlaczego? Bo mają, z góry przez kogoś (dzisiaj przez nas, potem przez ich podświadomość), określoną wartość. Zamiast ograniczać nasze dzieci, pomóżmy im w wyborze, właściwej drogi. Pomóżmy im znaleźć właściwego adresata marzeń, czyli w 9 przypadkach na 10 ich samych.

Suplement: siła rodzicielskiej wiary w dzieci…

A tak swoją drogą, nie mam cienia wątpliwości, że jeśli taka Licówka, weźmie się za dzwonienie do sponsorów, to nie tylko przekażą oni do testów, wymarzony telefon gamingowy, ale udostępnią również, firmowy samolot, jacht, oraz numer karty kredytowej. Bo nie ma rzeczy niemożliwych, dla rodziców wierzących w swoje dzieci.

Świeczki
Może Ci się także spodobać
Obowiazki-domowe-ilustracja
Czytaj dalej

Jak skutecznie zachęcić dzieciaki do obowiązków domowych – jedna zasada, która zmieni Wasze życie

Próbowaliście już: proszenia grobowym tonem, grożenia, przekupywania, "podniesionego" głosu oraz szantażu, a pokój dzieci wciąż jest nie posprzątany, śmieci nie wyniesione a pies nie wyprowadzony? My próbowaliśmy chyba wszystkiego i wiemy jedno: to nie działa. Czas wprowadzić jedną zasadę, która być może zmieni Wasze życie, nasze zmieniła.
Czytaj dalej
Jak krzyczeć do dzieci, aby nie odbierały tego osobiście
Czytaj dalej

Jak krzyczeć do dzieci, aby nie odbierały tego osobiście

Po pierwsze, najlepiej nie krzyczeć. I tyle. Jednak z doświadczenia wiemy, że nie zawsze się to udaje. W książce, pani Doroty Zawadzkiej (Super Niania), wyczytaliśmy kiedyś, że ona nie krzyczy na swoje dzieci, tylko krzyczy do swoich dzieci. I to absolutnie zmieniło nasze podejście do tego tematu. Zmiana z „na” na „do” diametralnie zmienia postać rzeczy. Ale jak krzyczeć do swoich dzieci, aby tego nie odbierały osobiście?
Czytaj dalej
Czytaj dalej

Rodzicu! Nie wal w dzieci jak w bęben!

Codzienne zabieganie. Moje listy zadań często mają swoje listy zadań - i tak bez końca. Słowem pośpiech i chęć bycia "doskonałym rodzicem" czasem prowadzi nas w niebezpieczne rejony bycia "mega dorosłym i profesjonalnym" w relacji z naszymi dzieciakami. Gdy wracamy z pracy nie poświęcamy im nawet 3 minut na podzielenie się emocjami - tylko od razu odpalamy listę zadań - co zrobione, co zadane itd. A gdyby ktoś nas tak "konkretnie" przywitał w pracy, u przyjaciół czy w kawiarni?
Czytaj dalej
obraz: ludzki mózg
Czytaj dalej

“Tytus i zagadka wielkanocnych zajączków” – gra terenowa, która wygrała z smarfonami moich dzieci

Czy jest szansa na wygraną z komputerami, smartfonami, sieciami społecznościowymi czy yutubami w dzisiejszych czasach? Okazuje się, że tak! Choć, aby zrozumieć, jak to jest możliwe, trzeba najpierw poznać mechanizmy powstawania nawyków oraz zaakceptować fakt, że jesteśmy zupełnie bezbronni, jeśli chodzi o komputerową siłę przyciągania, jaka działa na nasze mózgi.
Czytaj dalej
Zakazywanie komórek
Czytaj dalej

Zakaz komórek w szkole – to tylko plasterek na ranę, która staje się problemem

Coraz częściej czytam, że doskonałym pomysłem będzie wprowadzenie zakazu komórek w szkole. Do tego paru znajomych wspomniało, że mundurki szkolne też byłyby super pomysłem. A to wszystko w imię „równych szans” i braku podziału na „tych bogatszych i biedniejszych”. Czy wszyscy mamy nasze dzieci za idiotów? Czy wierzymy, że tak właśnie działa nasze dorosłe życie? Takie podejście zaczyna stawać się problemem. Jednak wcale nie musi tak być.
Czytaj dalej