Jak zostaliśmy szoferami naszych dzieci i jak przestaliśmy nimi być
Podwózka do i ze szkoły, zajęcia dodatkowe, basen, nauka gry na ... ta lista nie ma końca. Codziennie wsiadamy do samochodu podkręceni, bo znów za późno wyszliśmy. Dlaczego za późno? Bo jedna z "pociech" postanowiła zgłębiać tajniki sztuki smarowania dżemu na kanapce ruchem łączącym Tai Chi z Krav Maga. Tygodniowy grafik naszych dzieci przypomina grafik prezesa średniej wielkości firmy. Do tego te małe bezwzględne CEO mają dwóch szoferów. Nas. Czy na pewno chcieliśmy zostać szoferami naszych dzieci?

