“Tytus i zagadka wielkanocnych zajączków” – gra terenowa, która wygrała z smarfonami moich dzieci

obraz: ludzki mózg
Czy jest szansa na wygraną z komputerami, smartfonami, sieciami społecznościowymi czy yutubami w dzisiejszych czasach? Okazuje się, że tak! Choć, aby zrozumieć, jak to jest możliwe, trzeba najpierw poznać mechanizmy powstawania nawyków oraz zaakceptować fakt, że jesteśmy zupełnie bezbronni, jeśli chodzi o komputerową siłę przyciągania, jaka działa na nasze mózgi.

Zanim o Tytusie, najpierw o nawykach słów kilka…

Naukowcy, przez wiele lat starali się zrozumieć i opisać mechanizm, który stoi za powstawaniem nawyków. Na logikę rzecz biorąc, sprawa jest prosta: jeśli będziemy daną czynność, powtarzać codziennie, to w końcu wytworzy się nawyk, prawda? No właśnie, że nie powstanie. Przecież jeśli codziennie będę jadł czerninę, choć jej serdecznie nienawidzę, to po roku, wciąż będę ją nienawidził i jak tylko będę miał okazje, zjem coś innego. Nawyk jedzenia czerniny nie wytworzy się. Na samym początku więc należało odpowiedzieć na pytanie, dlaczego mózg tak bardzo lubi nawyki oraz co powoduje, że nawyki w ogóle powstają?

Nasz mózg kocha nawyki

Odpowiedź okazała się niezwykle prosta. Mózg stanowiąc 2% masy ludzkiego ciała, ma zapotrzebowanie na około 20% energii jaką dysponuje organizm. Im bardziej mózg myśli świadomie, tym bardziej potrzebuje energii. Wszystkie procesy zachodzące w podświadomości są procesami o niskimi zapotrzebowaniu na energię, ponieważ podświadomość działa około dziesięciu tysięcy razy szybciej od świadomości.

Jeśli porównamy nasz mózg do wielkiego, nowoczesnego komputera, to nasza świadomość będzie bieżącymi zadaniami, które widzimy na ekranie, a podświadomość będzie procesami działające w tle – których nie widzimy a jednak robią swoją robotę. Pozostaje jeszcze temat wydajności kodu. I tutaj nasza ewolucja nie ma sobie równych. Otóż mózg zatrudnia niesamowicie zdolnych “programistów”, którzy tworzą super wydajny kod nazywany: nawykiem.

Nawyki muszą prowadzić najkrótszą drogą do celu. Zapewniając minimalne zużycie energii przy satysfakcjonującym dla mózgu efekcie. Choć cel nie zawsze jest dla nas korzystny, to zostaje on utrwalony w nawyku. Przykładowo: jeśli czując głód sięgniemy po batonik, nasi mózgowi programiści zakodują nawyk: głód = zjedz batonik = sytość i zadowolenie (endorfiny). I mamy gotowy kod/schemat, który nie jest dla nas najzdrowszy a jednak zostaje utrwalony.

Tak powstaje nawyk

Wiele osób wierzy, że aby nawyk powstał musi być on wielokrotnie powtarzany. Prawda?

Nic bardziej mylnego. Nawyk może zostać utrwalony natychmiast, musi tylko spełnić jeden warunek: musi zaangażować wszystkie zmysły człowieka. Przykład? Proszę bardzo. Kto z nas, będąc po swoim pierwszym, fantastycznym seksie, zakończonym orgazmem, nie był od razu pewien, że będzie chciał to robić jeszcze raz i jeszcze raz? 🙂 Właśnie powstał nawyk “od pierwszego zdarzenia”. 🙂

I tak pojawiła się przed naukowcami odpowiedź, co rządzi mechanizmem powstawania nawyków. Jest to zaangażowanie jak największej ilości zmysłów, które odpowiadają za nasze emocje.


Dlaczego komputery i smartfony tak uzależniają?

Ponieważ, bezwzględnie wykorzystują schemat powstawania nawyków w ludzkim mózgu. Już od pierwszego kontaktu angażują tak wiele zmysłów i generują tak wiele emocji, że nasz mózg jest właściwie bez szans. Od razu wytwarza się nawyk! Do tego dochodzi również cała tablica Mendelejewa, różnych chemicznych dopalaczy w postaci: serotoniny, dopaminy, endorfiny, które wcale nie ułatwiają obrony przed szkodliwym nawykiem.


Jak wygrać z nawykową “machiną zagłady”?

Dalsze badania naukowców dowiodły, że raz wykształconych nawyków, nie można zwyczajnie się pozbyć np. skasować. Stare nawyki można jedynie zastąpić nowymi, wykorzystując wcześniej przetarte szlaki powstawania nawyków. Im silniejsze zaangażowanie zmysłów, tym łatwiej będzie stary nawyk zastąpić nowym.

I tutaj pojawia się nasza szansa na wygraną! Po prostu musimy wymyślić coś, co jest jeszcze ciekawsze dla mózgów naszych dzieci i gotowe! Proste? Tylko pozornie.


Gry terenowe – nasza szansa na zwycięstwo

Wielkanocna gra terenowa 2018
Wielkanocna gra terenowa 2018 – komplet materiałów

Snując różne pomysły, jak zalogować moje dwie latorośle do realnego życia (czasem mam wrażenie, że się wylogowali i zapomnieli PINu), odświeżyłem pomysł gier terenowych, które prowadziłem jako drużynowy w harcerstwie.

Czasy harcerstwa, jak powszechnie wiadomo, nastały gdzieś zaraz po epoce “kamienia lizanego”. Dlatego, każdy kto w nich żył, jest dla dzieci zgrzybiałym starcem, który chleb żuje palcami i ma około 30-40 lat (czasem ciut więcej ;)). Każda, nawet najprostsza gra terenowa, ma dla dzieci charakter nowości. Zwyczajnie tak starych czasów, nikt już nie ma prawa pamiętać.

Od powyższej reguły są wyjątki z tego co zapamiętałem, jako sędziwy już starzec, każda gra terenowa budziła olbrzymie emocje w harcerzach, których prowadziłem. Była tematem niekończących się rozmów przez kolejne obozowe dni. Pojawiały się setki pomysłów, jak można było rozwiązać daną zagadkę oraz rodziły się epickie opowiadania jakie to niebezpieczeństwa, zostały pokonane aby wykonać zadanie.

Postanowiłem sprawdzić, czy ta metoda wychowawcza jest jeszcze do zastosowania, w naszych nowoczesnych czasach.

Nawyk wielkanocnych gier terenowych

Nie ma chyba lepszego momentu na “uruchomienie” gry, niż okres budzącej się do życia przyrody. Niestety to coś zaczyna budzić się również w naszych pociecha i zwyczajnie trudno z nimi wytrzymać w domu. Po całej zimie są oni “zardzewiali” i zwyczajnie skrzypią przy każdym wstawaniu z kanapy.

Pomyślałem, że Wielkanoc to doskonały moment. Początek wiosny, no i oczekiwanie na jakieś drobne prezenty do wielkanocnego zajączka. No to mamy dwa niezbędne warunki do całkiem udanej gry terenowej zapewnione.


5 podstawowych zasad gier terenowych

Gra terenowa, aby się udała, musi spełniać 5 podstawowych warunków:

  • nagroda musi być konkretna i warta grania – nie da się wytłumaczyć dzieciom, że chodziło o dobrą zabawę
  • gra musi być krótka – to co na papierze w planach wygląda na max 1h zazwyczaj zajmuje 2,5h w terenie
  • gra musi mieć fabułę, która “wciągnie” graczy – nic dodać nic ująć
  • gra musi posiadać punkty kontrolne, które pozwolą na wyrównanie szans, tym którzy myślą inaczej niż my – pomimo dobrych chęci organizatorów gracze myślą tak niestandardowo, że aż strach 🙂
  • w grze trzeba wykorzystać nowoczesną technologię – to nie czasy rycerzy i “zakutych łbów”, dzieci są sprytne i chcą korzystać z nowoczesnych technologii, trzeba to wykorzystać

Oraz zasada ponad wszystkimi zasadami zadbaj o BEZPIECZEŃSTWO

Dlaczego gry terenowe wygrywają z smartfonami?

Odpowiedź jest prosta. Angażują więcej zmysłów niż zwyczajne korzystanie z komputera, Internetu, czy smartfona. Więcej zmysłów równa się więcej emocji. Na emocje ma również wpływ, konieczność opuszczenia bezpiecznego “domowego gniazda” i podejmowania decyzji w realu (w realnym życiu).

Czy to działa?

Tak. Od trzech lat organizuje wielkanocne gry terenowe i każda jest nazywana przez dzieci najlepszą grą ever – czyli można powiedzieć sukcesem.

Gry trwają około 2-3h i rozpoczynają się o 7 rano, w wielkanocną niedzielę – czyli jeszcze przed uroczystym śniadaniem.

Po każdej grze, dzieciaki wracają: głodne, pełne emocji i snują opowieści o swoich przygodach do końca świątecznego dnia a czasem nawet dłużej. Czy nie o to właśnie chodzi? Nie przypominam sobie aby jakakolwiek gra komputerowa, wzbudzała tak wiele emocji w moich dzieciach.

W tym roku już miesiąc przed Wielkanocą, pojawiły się pierwsze pytania: “Tato, a czy gra w tym roku będzie?” oraz sugestie “Fajnie by było gdyby gra była w świecie Tytusa, Romka i A’tomka”. Jak widać nawyk grania w gry terenowe pojawił się już po pierwszej grze :). I tak “staromodna” gra terenowa pokonała nowoczesne smartfony 🙂

Poniżej zamieszczam scenariusz tegorocznej gry, być może ktoś z Was, będzie chciał go wykorzystać. Czujcie się swobodnie w wykorzystywaniu poniższych materiałów. Są one mojego autorstwa (fabuła gdy, dialogi itp, lub na prawach non commercial use – muzyka). Proszę tylko o informację, że wykorzystaliście poniższe materiały 🙂 – będzie to bardzo miła dla mnie informacja.


Scenariusz gry: “Tytus i zagadka wielkanocnych zajączków”

Scenariusz:

  • Scena 1: Tytus wtajemnicza dzieci – “Początek przygody”
  • Scena 2: Zadanie pierwsze – “Informacje o zajączkach i wyspach wielkanocnych”
  • Scena 3: Zadanie drugie – “Podchody i szyfrowane wiadomości”
  • Scena 4: Zadanie trzecie – “Dokarmianie zajęcy”
  • Scena 5: Zadanie czwarte – “Zajęcza skrytka”

Czas gry: 2-3h

Niezbędne: 2x smartfon, kartka, długopis, banan, mleko, cytryna, marchewki, jabłka, skrzynka na skarb + skarb, znajomość szyfru czekolada, lusterko.

Opis realiów i celu gry

Czasy współczesne. Tytus chce rozwiązać zagadkę wielkanocnych zajączków. Pod nieobecność jego przyjaciół (Romka i A’tomka), Tytus wynajduje najlepsze zastępstwo Ewczana i Tymczana (dzieci: Ewa lat 9 i Tymoteusz lat 12). Tytus komunikuje się z dziećmi za pomocą wiadomości SMS-owych (przed grą – najlepiej w nocy – trzeba zmienić zdjęcie profilowe i opis numeru z którego będą przesyłane wiadomości od Tytusa De Zoo na Tytusowe dane), oraz wcześniej nagranych wiadomości audio. Podczas realizacji zadań Tytus wraz z dziećmi odkrywa mroczną tajemnicę zajączków wielkanocnych. Postanawiają spłatać zajączkom psikusa, “obrabiając” zajęczą skrytkę.

Scena 1: Początek przygody

Dzieciaki otrzymują pierwszą wiadomość głosową od Tytusa De Zoo na smartfona.

Pierwsza wiadomość głosowa – Tytus zaprasza dzieci do gry – początek przygody
Zdjęcie: Pierwsza wiadomość od Tytusa
Początek przygody – magiczny moment w każdej grze

Tytus wyznacza dwa zadania na rozgrzewkę. Pierwsze: wymyślić taniec połamaniec do zmiksowanej muzyki oraz drugi: przyrządzić i wypić kwaśny koktajl bananowy bez krzywienia się.

Obie przygody oparte są o universum Tytusa: “muzykoterapia” oraz próby dla kandydatów na order uśmiechu.

Tytus traci głos od zimnego, bananowego koktajlu – więc następne wiadomości wysłane są sms-ami.

Scena 2: Informacje o zajączkach i wyspach wielkanocnych

Pierwsze poważne zadanie. Dzieci muszą znaleźć w Internecie informacje:

  • Co to są Wyspy Wielkanocne?
  • Czy zające mieszkają tylko na Wyspach Wielkanocnych?
  • Co jedzą zające?

Zebrane informacje przesyłają do Tytusa SMS-em. W zamian z świetnie rozwiązane zadanie Tytus wysyła dzieciom wskazówkę gdzie mają się udać po następny trop.

Treść wskazówki jest rymowaną mruczanką:

“Zajęczy trop”

Hop hop Zajęczy Trop,
Tyś nie jest młot więc hop!
Rusz swe nogi małe,
Aby zdarły skałę!
Idź do domku leśniczego
Abyś nie żałował niczego
Wszystkie leśne drogi
Przemierzyły zajęcze nogi
A ty śmiało hop
Wejdź na Zajęczy Trop!


Tytus De Zoo

Scena 3: Podchody i szyfrowane wiadomości

Korzystając z poprzedniej wskazówki dzieci idą w kierunku chatki leśniczego. Aby trafiły w odpowiednie miejsce, trzeba zostawić strzałki narysowane kredą lub patykiem na ziemi – jak w klasycznych podchodach. Wskazówki prowadzą do skrzynki kontaktowej Tytusa. W niej dzieci znajdują zaszyfrowaną wiadomość – szyfrem czekolada (wpisz w google a znajdziesz informację jak zaszyfrować wiadomości tym banalnym szyfrem). W wiadomości znajduje się zakodowany link do nowej wiadomości głosowej od Tytusa.

Druga wiadomość głosowa od Tytusa – mrożące krew w żyłach odkrycie prawdy o zajączkach wielkanocnych
Scena 4: Dokarmianie zajęcy

W odszyfrowanej wiadomości głosowej od Tytusa, dzieciaki otrzymują następne zadanie. Muszą odciągnąć zajęczą mafię od skrytki aby Tytus mógł ją zlokalizować i dać znać dzieciom gdzie ona jest. Dlatego korzystając z wiedzy o zajęczej diecie – dzieciaki wracają do domu po zajęcze przysmaki. Zabierają również lusterko do “puszczania zajączków”.

Dzieciaki zanoszą w wyznaczone miejsce zajęcze przysmaki. Puszczają lustrzanego zajączka w kierunku swojego domu i podążają według podchodowych strzałek do ostatniej już wiadomości od Tytusa.

Scena 5: Zajęcza skrytka

Strzałki doprowadzają dzieci do ostatniej tytusowej wiadomości. Aby łatwiej było ją znaleźć, można nad nią przywiązać banana – znak rozpoznawczy Tytusa. Kartka leży na ziemi przysypana ściółką.

W wiadomości dzieciaki dowiadują się że Tytus odnalazł zajęczą skrytkę i oznaczył ją kredowym znakiem X.

Dzieci muszą poszukać w okolicy drzewa z takim znakiem i zacząć szukać skrytki. W mojej wersji gry, skrytka była zakopana w korzeniach dużego drzewa. Skarbem zajęczej skrytki była kasetka z 2 zł monetami (akurat nasze dzieci zbierają na wymarzonego psa).

Dzieciaki wracają do domu 🙂 Koniec gry!

Powodzenia!

Jak widzicie gra nie jest przesadnie skomplikowana a jej przygotowanie zajęło mi około 6h – łącznie z nagraniami na laptopie tekstów do wiadomości głosowych Tytusa.

Wielkanocna gra terenowa 2018
Duch lasu wymalowany przez dzieciaki na punkcie kontrolnym – Wielkanoc 2018

Jeśli macie swoje doświadczenia i pomysły na gry, zamieszczajcie je proszę w komentarzu. Może uda nam się stworzyć z nich jakąś MEGA grę fabularną?

Może Ci się także spodobać
Jak krzyczeć do dzieci, aby nie odbierały tego osobiście
Czytaj dalej

Jak krzyczeć do dzieci, aby nie odbierały tego osobiście

Po pierwsze, najlepiej nie krzyczeć. I tyle. Jednak z doświadczenia wiemy, że nie zawsze się to udaje. W książce, pani Doroty Zawadzkiej (Super Niania), wyczytaliśmy kiedyś, że ona nie krzyczy na swoje dzieci, tylko krzyczy do swoich dzieci. I to absolutnie zmieniło nasze podejście do tego tematu. Zmiana z „na” na „do” diametralnie zmienia postać rzeczy. Ale jak krzyczeć do swoich dzieci, aby tego nie odbierały osobiście?
Czytaj dalej
Marzenia nie mają granic
Czytaj dalej

Tato, a na urodziny chciałbym… mercedesa

Marzenia naszych dzieci często nas zaskakują. Gdy dzieci mają kilka lat, to akceptujemy te marzenia bezkrytycznie. Jednak gdy zaczynają mieć lat "naście", zaczynamy się niepokoić. No bo jak tu przejść spokojnie nad marzeniem: "Chcę być kasjerem w Biedronce". Niby mamy duży szacunek dla wszystkich kasjerów na Świecie, ale pojawia się niepokój - czy to szczyt marzeń naszych pociech? A co dopiero gdy pojawiają się marzenia z bardzo wysokiej półki?
Czytaj dalej
Obowiazki-domowe-ilustracja
Czytaj dalej

Jak skutecznie zachęcić dzieciaki do obowiązków domowych – jedna zasada, która zmieni Wasze życie

Próbowaliście już: proszenia grobowym tonem, grożenia, przekupywania, "podniesionego" głosu oraz szantażu, a pokój dzieci wciąż jest nie posprzątany, śmieci nie wyniesione a pies nie wyprowadzony? My próbowaliśmy chyba wszystkiego i wiemy jedno: to nie działa. Czas wprowadzić jedną zasadę, która być może zmieni Wasze życie, nasze zmieniła.
Czytaj dalej
Co zrobić aby dzieciaki przez wakacje nie zapomniały jak się czyta
Czytaj dalej

Co zrobić aby dzieciaki przez wakacje nie zapomniały jak się czyta

Ewa i Tymek czytają w wakacje! To zawsze budzi zdziwienie naszych znajomych, którzy są tak jak my, rodzicami najsprytniejszych "łazików" na tej szerokości geograficznej. No to dodajemy wtedy niewinnym głosem: "codzienne". Efekt murowany. Widok opadniętych szczęk, jest bezcenny. Jak zachęciliśmy nasze dzieci do czytania? Emocjami. Poznaj dwa pomysły na powiązanie czytania z emocjami!
Czytaj dalej